Poezja

Prośba

Kiedy przyjdzie uśmiechu kres,

a kosa zgasi płomień życia,

które tulę szczęścia łzą,

to nie będę błagał rozpaczą o dalsze.

Podziękuję za dar i chwil tysiące

miłością zapisane.

 

Ufność między niebem a ziemią,

jak obłoki każdego dnia w darze

Tobie ofiaruję.

 

Z ścieżki którą kroczę własne

brudy plewię, by serce dłużej

czyściejsze było.

 

Czy kocham bliźniego? szczerze

rożnie bywa.

 

Jak obmyć oczy, oczyścić umysł,

poskromić rękę i język, by duszę

uzdrowić i Ciebie nie smucić?

 

Prowadź mnie do Siebie, uszczypnij

czasami bym przestał błądzić,

oto Cię proszę.

 

                                           Amadeusz ze Śląska.

 

images.jpg